Zauważyłam, że w procesie zakupu obrazu największą ulgę daje moment, w którym okazuje się, że nie trzeba niczego postanawiać. Że można po prostu sprawdzić.Zobaczyć obraz na swojej ścianie. Przejść obok niego kilka razy. Usiąść na kanapie, zapalić światło wieczorem, spojrzeć rano. Bez myśli: „muszę się zdecydować” – wiedzieć z góry, umieć sobie wyobrazić, zapłacić i już…

Dlatego pomyślałam sobie, że będę robiła klientom przymiarki obrazów.
Bo obraz na www funkcjonuje na pustym, białym tle. A w domu funkcjonuje z całą przestrzenią.
I warto sprawdzić czy go „czujemy”. Czasem po takiej przymiarce wszystko staje się jasne.
A czasem równie jasne staje się to, że wyobrażaliśmy sobie, że chcemy spokojne kolory, a nie możemy się oderwać od tych intensywnych!Jeśli masz wątpliwości, ale nie chcesz ich analizować w nieskończoność – to jest najprostsza droga, żeby sprawdzić, zamiast zgadywać. Odezwij się do mnie.