Przyszli we dwoje – młode małżeństwo. Chcieli kupić obraz dla rodziców. To mama była główną osobą odpowiedzialną za wystrój domu.
Wiedzieli, że lubi rzeczy z klasą. Na podstawie zdjęć wnętrza wybraliśmy wspólnie kilka propozycji. Ale nie byli pewni, który obraz jej się spodoba – więc zadzwonili do niej na FaceTime.
Pokazywali po kolei – ten, ten? A może ten?
I wtedy zatrzymali się przy jednym. Duży, złoty liść miłorzębu na ciemnym tle. Wnętrze mamy było raczej w chłodnej tonacji, srebrne dodatki. Ale… zakochała się w tym obrazie.
„Najwyżej trochę zmienię dodatki” – powiedziała.
I tak właśnie działa czasem sztuka.
Nie zawsze dopasowuje się do wnętrza. Czasem wnętrze zmienia się pod wpływem obrazu.
Ten obraz już wisi w salonie rodziców. A ja wciąż pamiętam ten uśmiech mamy przez ekran.
Jeśli chcesz zobaczyć moje obrazy na żywo – zapraszam do pracowni w Białymstoku. Możesz też wypożyczyć obraz do przymiarki lub poprosić o wizualizację.
A jeśli chcesz dać komuś bliskiemu coś wyjątkowego – pomogę Ci znaleźć ten jeden, właściwy.


