Każdy trafia do mnie trochę inaczej.
Część osób widzi obraz na wystawie albo evencie i po prostu wie. Nie ma analizowania, porównywania, zastanawiania się czy pasuje do kanapy. Jest ten obraz i jest decyzja. Czasem nawet nie zdążę nic powiedzieć.
Część przychodzi do pracowni niepewna czego szuka – i to samo.
Wchodzą, rozglądają się i przy jednym płótnie stają dłużej niż przy innych. Rzadko to jest ten obraz, który sobie wcześniej wyobrażali!
Właśnie dlatego warto przyjść i zobaczyć na żywo, bo ekran za dużo filtruje. Trudno w komputerze czy telefonie poczuć skalę, fakturę czy to jak obraz żyje w świetle.
Bywa też odwrotnie – jest ma gotowe wnętrze i ktoś wie, że czegoś mu brakuje, ale nie do końca wiadomo czego. Wtedy zaczynamy od zdjęcia przestrzeni, sprawdzamy różne opcje, proporcje, kolory. To bardziej spokojna, uporządkowana droga.
Są też sytuacje, w których obraz pojawia się w projekcie od początku. Współpracuję z architektami wnętrz i często działamy równolegle – tak, żeby sztuka była częścią koncepcji, a nie dodatkiem na końcu.
I wreszcie jest zamówienie – kiedy ktoś chce czegoś swojego, dopasowanego dokładnie do siebie i swojej historii. Wtedy zaczynamy od rozmowy, robię szkice i stopniowo dochodzimy do formy, która dla tej osoby i przestrzeni ma przekaz i sens.
Pierwszy krok może być dowolny – przyjść do pracowni w Białymstoku, zobaczyć obrazy na żywo albo zacząć od zdjęcia wnętrza. Reszta zazwyczaj układa się w trakcie.
Jeśli chcesz sprawdzić, która ścieżka jest dla Ciebie – napisz kontakt@dborys-art.pl


