No dobra, żartuję trochę.
Ale tylko trochę.
To jeden z najczęstszych błędów, który widzę – i rozumiem go doskonale, bo wynika z ostrożności.
Idziesz do pracowni, galerii albo przeglądasz sklep online, widzisz obraz, który Ci się podoba i myślisz: może wezmę mniejszy, bo co jeśli nie wyjdzie?
No i nie wychodzi. Ale nie dlatego, że obraz jest zły – tylko dlatego, że na dużej ścianie mały obraz traci. Gubi się.
Zasada, którą stosują projektanci wnętrz, jest prosta: obraz powinien mieć przynajmniej 2/3 szerokości mebla, nad którym wisi. Kanapę masz metr osiemdziesiąt? Szukaj obrazu co najmniej 120 cm.
Mówię o tym wprost, bo wizualizacja to najszybszy sposób, żeby sprawdzić skalę zanim jeszcze podejmiesz decyzję. Na podstawie zdjęcia wnętrza przygotowuję wizualizację, która pokazuje realną skalę – bez zgadywania i bez ryzyka, że coś „zniknie” po zawieszeniu.
Możesz też zobaczyć obrazy na żywo w pracowni w Białymstoku albo przymierzyć je u siebie. Wtedy wszystko staje się dużo prostsze.
fot. Jerzy Lech


